Blog

Dzień trzydziesty
03.06.2018r.
Ostatni dzień w słonecznej Granadzie. Obudzeni o 11:00 słonecznymi promieniami słońca, zaczęliśmy przygotowywać się do jutrzejszego powrotu do Polski. Po porannym posiłku, pozmywaliśmy naczynia i zaczęliśmy pakować się do walizek. O godzinie 15:00 udaliśmy się jak co dzień do restauracji Al – Hambre potocznie nazywanej przez nas „u Fernando”. Po spożyciu sycącego i smacznego obiadu powróciliśmy do naszego hotelu „Los Girasoles II”. Do kolacji oglądaliśmy wspólnie serial „Agenci T.A.R.C.Z.Y” i jedliśmy czekoladowe płatki. O 20:00 udaliśmy się ponownie do Fernando, aby jak co niedzielę zjeść kolację. Po kolacji wróciliśmy do hotelu, gdzie przygotowaliśmy jedzenie na podróż do Polski. Jeszcze chwilę pooglądaliśmy nasz ulubiony serial, po czym udaliśmy się do krainy snów w malowniczej Hiszpanii.
Cezary Michalak, Mateusz Zdrzałek
Dzień dwudziesty siódmy
31.05.2018r.
Wtorek – dzień, w których każdy z nas musiał udać się na, dobiegające coraz szybciej końca, praktyki. Wstaliśmy, zrobiliśmy coś na śniadanie, przygotowaliśmy się i udaliśmy do swoich miejsc pracy. Po powrocie zjedliśmy syty obiad u Fernando. Do 17:00 mieliśmy trochę czasu dla siebie, a o wspomnianej godzinie wybraliśmy się na wycieczkę z Arturo. W tym dniu wyjście odbyło się szlakiem graffiti w Granadzie. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych informacji o najbardziej znanym tutaj, w tej dziedzinie, artyście – El niño de las pinturas, który poprzez spray potrafi wyrazić ogrom emocji. Jego celem jest tworzenie sztuki, która niesie za sobą wartościowy przekaz. Mogliśmy przyjrzeć się jego dziełom, zarówno podczas przeznaczonej do tego wystawy, jak i na samych ulicach. Zobaczyliśmy całe mury zamalowane graffiti również innych artystów. Każdy z nas mógł wybrać swoje ulubione. Chwilę po powrocie do hotelu udaliśmy się na kolację. Tak zakończył się kolejny dzień w Granadzie.
Marcelina Stelmach
Dzień dwudziesty piąty
29.05.2018r.
Wtorek – dzień, w których każdy z nas musiał udać się na, dobiegające coraz szybciej końca, praktyki. Wstaliśmy, zrobiliśmy coś na śniadanie, przygotowaliśmy się i udaliśmy do swoich miejsc pracy. Po powrocie zjedliśmy syty obiad u Fernando. Do 17:00 mieliśmy trochę czasu dla siebie, a o wspomnianej godzinie wybraliśmy się na wycieczkę z Arturo. W tym dniu wyjście odbyło się szlakiem graffiti w Granadzie. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych informacji o najbardziej znanym tutaj, w tej dziedzinie, artyście – El niño de las pinturas, który poprzez spray potrafi wyrazić ogrom emocji. Jego celem jest tworzenie sztuki, która niesie za sobą wartościowy przekaz. Mogliśmy przyjrzeć się jego dziełom, zarówno podczas przeznaczonej do tego wystawy, jak i na samych ulicach. Zobaczyliśmy całe mury zamalowane graffiti również innych artystów. Każdy z nas mógł wybrać swoje ulubione. Chwilę po powrocie do hotelu udaliśmy się na kolację. Tak zakończył się kolejny dzień w Granadzie.
Paulina Wowra
Dzień dwudziesty czwarty
28.05.2018r.
W poniedziałek po zajęciach praktycznych grupa energetyków, elektryków, mechaników oraz elektroenergetyków transportu szynowego udała się na wycieczkę do siedziby metra miasta Granada pod opieką pani Buchalik. Dowiedzieliśmy się od głównego inżyniera projektu metra o koncepcjach założenia linii szynowych na terenie całego miasta. Oglądając prezentację mogliśmy wywnioskować, że linia bardzo ułatwiła przemieszczanie się pomiędzy obszarami miasta, zobaczyliśmy również makietę siedziby, a następnie udaliśmy się do miejsca gdzie pojazdy szynowe są naprawiane oraz przerabiane. W późniejszym czasie zafundowano nam wycieczkę liniami metra , gdzie zatrzymując się na jednej ze stacji mogliśmy dowiedzieć się, że nie każdy fundament wykorzystany przy budowie był nowy bowiem niektóre elementy liczyły sobie ponad 700 lat. Po wycieczce wszyscy wróciliśmy do hotelu z uśmiechem na twarzy, po drodze zahaczając jeszcze o Mercadonę.
Kamil Mazelanik
Dzień dwudziesty trzeci
27.05.2018r.
Niedziela była dniem regeneracji i odpoczynku. Wstaliśmy o godzinie 14:00 i nie śpiesząc się przygotowaliśmy się do obiadku. Po konsumpcji obiadu ucięliśmy sobie krótka drzemkę, która trwała do kolacji. Z racji tego, że była to niedziela, poszliśmy na msze do kościoła nieopodal naszego hotelu. Pierwszy raz uczestniczyłem w mszy w języku hiszpańskim. Wróciliśmy do hotelu i stwierdziliśmy, że aby zabić nudę pogramy w karty. Na koniec dnia zobaczyliśmy film dokumentalny na temat kosmosu i smacznie poszliśmy spać.
Piotr Teresiak
Dzień dwudziesty pierwszy
25.05.2018r.
Wreszcie Piątek! Dotrwaliśmy do końca tygodnia. Początek dnia standardowo rozpoczął się pobudką o 7:30, zjedzeniem jakiegoś dobrego, pożywnego śniadania oraz zrobieniem sobie drugiego śniadania na praktyki. 8:45 to godzina o której muszę wychodzić na praktyki, 15 minut drogi na stację „mewaja”, a potem jeszcze pół godziny drogi do miejsca praktyk. Praktyki skończone, wreszcie weekend! Przed 15:00 byłem w hotelu, chwilę odpoczynku i ruszamy na obiad do Fernando. O 17:00 po obiedzie miało być wyjście na boisko, no ale cóż, coś nie wyszło… Musieliśmy się więc zadowolić wycieczką na Alhambre z Arturo. Tak więc o 17:15 zbiórka i wyjście na Alhambre gdzie czekał na nas już Arturo. Część osób miała dość chodzenia pod górę, więc wybrali dojazd busem w tym również i ja. Gdy byliśmy na miejscu Arturo podzielił nas na dwie grupy. Jedna zwiedzała muzeum, a druga grała w grę miejską. W grze zostaliśmy podzieleni na pięć grup po trzy osoby. Gra polegała na odnalezieniu pomników ze zdjęć Arturo, a następnie zrobienie sobie zdjęcia z szukaną rzeźbą. Po wycieczce na Alhambre o 20:00 udaliśmy się na kolacje. Po kolacji każdy wrócił do hotelu i zaczął świętować zaczynający się weekend.
Kacper Sładek
Dzień dwudziesty
24.05.2018r.
Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy od dobrego śniadania, zrobionego przez najlepszych kucharzy świata z pokoju numer 201. O godzinie 9:00, jak co dzień wyruszyliśmy na praktyki do Padulu. Gdy przybyliśmy do Assyce dowiedzieliśmy się, że dzisiaj będziemy pracować w biurze. Zazwyczaj jeździmy na farmy fotowoltaiczne, dlatego pomyśleliśmy, że to miła odmiana. Po skończonej pracy poszliśmy na pyszny obiad do Al-Hambre. Następnie w ramach treningu przeszliśmy się na tutejszy street workout. Wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni z możliwości jakie nam zaoferowano. Dzień skończyliśmy wspaniałą kolacją, po której udaliśmy się do hotelu na odpoczynek.
Dominik Ratajczak
Dzień dziewiętnasty
23.05.2018r.
Dzisiejszy dzień zaczął się standardowo, budzik o godzinie 8, zrobieniu oraz zjedzeniu śniadania oraz wyjściem na praktyki o godzinie 8:50. Chwilę po powrocie, czyli o godzinie 16:00 udaliśmy się na zasłużony obiad. Zaraz po obiedzie wraz z grupą znajomych udałem się na przystanek metra, w celu dostania się do centrum handlowego „Nevada”. Jest to ogromne miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Po około 3 godzinach oglądania sklepów i grania na przykład w „Air Hockey” udaliśmy się do naszego hotelu. Znaleźliśmy się w nim około 20, co dało nam jeszcze trochę czasu by odpocząć przed kolacją. O 21 zeszliśmy na dół się zebrać i pójść zjeść kolacje, po powrocie każdy wziął prysznic i ze zmęczenia poszedł spać.
Daniel Pustułka
Dzień osiemnasty
22.05.2018r.
Ten dzień w Granadzie od początku zapowiadał się wyśmienicie, gdy po wykwintnym śniadaniu ja i kolega udaliśmy się na kolejny dzień praktyk do serwisu „E-sistemas”. W trakcie upalnego dnia zmagaliśmy się z kolejną porcją monitorów, głośników i komputerów. Umiejętności posługiwania się lutownicą i śrubokrętem przydały się tego dnia nawet bardziej niż zazwyczaj, gdyż naszym zadaniem było wylutowywanie kondensatorów w monitorach. Po skończonej pracy wróciliśmy do hotelu Los Girasoles II w ramach oczekiwania na obiad „u Fernando”. O godzinie 16:00 udaliśmy się na obiad całą grupą. Po skończonym posiłku o godzinie 16:45 wraz z nowo poznanymi znajomymi z Białegostoku w ramach integracji, wspólnych gier i zabawy. Naszym przewodnikiem i inicjatorem był oczywiście „Boski” Arturo, który miał zaprowadzić nas do zacisznego lasu na górze Albaysin. Po 30-to minutowej podróży dostaliśmy się na szczyt. Na dobry początek zaczęliśmy od przechodzenia po linie związanej pomiędzy dwoma drzewami. Następnie zaczęły się śpiewy, lekcje Yogi, prowizoryczny mecz piłki nożnej oraz siatkowej. Wszyscy razem bardzo dobrze się dogadywaliśmy i spędziliśmy bardzo dobry czas. Po wszystkim o godzinie 20:30 udaliśmy się na wspólną kolacje. Dzień zakończyliśmy pysznym posiłkiem. Myślę, że był to jeden z lepszych dni spędzonych tutaj w Andaluzji.
Patryk Ostarek
Dzień siedemnasty
21.05.2018r.
Każdy popełnia błędy, ale to grupa naszych sąsiadów popełniła jeden z większych już pierwszego dnia ich pobytu. Około godziny 7:40 czasu środkowo-europejskiego zabrzmiał wyrazisty dźwięk alarmu przeciwpożarowego, który w mgnieniu oka postawił mnie na obie nogi, ale z racji krótkiego snu, który jak wszyscy wiemy jest jednym z podstawowych elementów każdego człowieka nie miałem zamiaru zbytnio przejmować się zaistniałą sytuacją. Po około 20 minutach ciągłego wycia alarmu, którego dźwięk był tak irytujący niczym jedne z najgorszych słyszanych dźwięków w życiu postanowiłem zebrać się do pracy, gdyż czas mknął nie ubłagalnie. Po zrobieniu własnymi rękoma szybkiego śniadania, ubraniu się i wykonaniu porannej toalety udałem się wraz z kolegami, z którymi uczęszczam na praktyki autobusem, który zafundował nam nie krótką, ale też nie długą podróż do Padulu- miejsca gdzie uczęszczamy na praktyki. Na zajęciach praktycznych pomimo braku sprzyjających nam warunków atmosferycznych wykonaliśmy swoje zadanie, a nie należało do najłatwiejszych, gdyż musieliśmy odpowiednio zabezpieczyć uszkodzone panele fotowoltaiczne, które najprawdopodobniej uległy uszkodzeniu na skutek zbyt dużej różnicy temperatur. Po wykonaniu swojej pracy wróciliśmy do siedziby firmy, po czym przebraliśmy się i wróciliśmy autobusem do naszego hotelu. Niestety w dniu dzisiejszym los mi nie sprzyjał i w trakcie podróży powrotnej kierowca autobusu w zbyt szybkim czasie zamknął drzwi i nie zdążyłem wyjść na odpowiednim przystanku. Zdarzenie to zapewniło mi dodatkową przechadzkę, która pozwoliła mi poznać miejscową kulturę. Po praktykach mieliśmy czas wolny dla siebie, który wykorzystałem w sposób oczywisty- zapadając w głęboki sen. Po kolacji o 20 udaliśmy się na Albaicin- muzułmańską dzielnicę miasta, z której można zobaczyć Alahambrę, jednego z najpiękniejszych zabytków listy UNESCO. Dzień ten okazał się jednym z najciekawszych z racji na zaistniałe sytuacje.
Kamil Mazelanik
Dzień szesnasty
20.05.2018r.
W niedzielę, pobudkę mieliśmy dość wcześnie, gdyż o godzinie 8:20 zebraliśmy się w holu naszego hotelu (czyli w standardowym miejscu spotkań). Następnie udaliśmy się całą grupą na przystanek autobusowy, gdzie czekał na nas autokar. Jak to bywa po ciężkich nocach człowiek musi się wyspać, dlatego wszyscy od razu zasnęliśmy. Podróż autokarem minęła nam w mgnieniu oka, pomimo faktu, iż trwała ponad trzy godziny. Gdy dojechaliśmy na miejsce poszliśmy w stronę Wielkiego Klifu, który robił na nas wielkie wrażenie. Przepiękny widok zapierał nam dech w piersiach, a osoby z lękiem wysokości bały podejść się do barierek z racji ogromnych przepaści, które osoby bez żadnych zaburzeń podziwiały. Gdy już wszyscy wykonali zdjęcia, podziwialiśmy piękna pasm górskich na horyzoncie lub wykonywaliśmy inne czynności związane z tematyką naszej wycieczki, udaliśmy się w następne miejsce z Arturo- naszym przewodnikiem. Tam wysłuchaliśmy historii o osobowościach, które stawały twarzą w twarz z rozwścieczonymi bykami, przewodnik miał na myśli oczywiście legendarnych matadorów, którzy zmagali się z groźnymi bestiami na arenie, noszącej nazwę Plaza de Toros. Dowiedzieliśmy się również, że z tego przepięknego miejsca inspirację czerpał pisarz Ernest Hemingway. Po tym wszystkim przeszliśmy przez jeden z najpiękniejszych mostów słonecznej Andaluzji (pomimo braku sprzyjających nam warunków atmosferycznych, gdy już około godziny 13 rozpętała się burza i ronda zafundowała nam przechadzkę w deszczu) ale pomimo tego my nie rezygnowaliśmy ze zwiedzania tego cudownego miasta. Po tym wszystkim dostaliśmy możliwość samodzielnego odkrywania nieznanych nam jeszcze wnętrz urbanistycznych, w czasie półtorej godzinnego czasu wolnego każdy mógł poczuć egzystencjalną trwogę na własnym ciele. Na autobus podążaliśmy w rytm deszczu, który uderzał o płytę chodnikową i zlewał się z naszymi krokami. Wracając tą samą trasą do Granady większość osób znów zasnęła z powodu ogrzewania, które mogliśmy poczuć na własnych stopach. Po całej podróży cała nasza grupa udała się na kolację do lokalu Al-Hambre, gdzie wszyscy zjedli smacznie i zdrowo.
Kamil Mazelanik, Wojtek Derdak, Paulina Wowra, Laura Antonowicz
Dzień piętnasty
19.05.2018r.
Dzisiejszego poranka obudzeni promieniami zdradliwego hiszpańskiego słońca w pośpiechu zebraliśmy się na zbiórkę o 10:30 (co po niektórzy zmuszeni byli zebrać się wcześniej). Tego dnia we wspaniałych humorach oraz z ogromnym entuzjazmem wyruszyliśmy połową grupy na zwiedzanie jednego z największych zabytków Andaluzji – warownego kompleksu pałacowego Alhambra, który powstał oraz był rozbudowywany od XII do XIV wieku. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od ogrodów w pobliżu fortyfikacji, następnie nasz przewodnik Arturo oprowadził nas po pałacu, w którym znajdowało się mnóstwo typowych arabskich zdobień. Pod koniec zwiedzania wybraliśmy się na jedną z wież, skąd mieliśmy świetny widok na całą Granadę, a nawet pobliskie miejscowości. Nieco zmęczeni ale zadowoleni poszliśmy do bufetu Al Hambra. Po obiedzie grupa niechlubnie zasłużonych wybrała się z nauczycielami do oddalonego o 10 minut drogi supermarketu po produkty na śniadania oraz jutrzejszą wycieczkę. Uzbrojeni w walizki dotargaliśmy zakupy, które następnie zostały nam wydzielone. Po skończeniu formalności mieliśmy czas na odpoczynek. Tak minął kolejny wyczerpujący dzień w słonecznej Hiszpanii.
Rafał Lewandowski
Dzień czternasty
18.05.2018r.
Typowy poranek w tygodniu, czyli pobudka o 8:00 rano następnie poranna toaleta, a później szybkie śniadanie. Po wyjściu na spokojny spacer do przystanku autobusowego, oddalonego o 300 metrów od naszego lokum. Na praktyki mamy nawet długą trasę w porównaniu z innymi, ponieważ musimy jechać z jedną przesiadką. Cała podróż trwa około jednej godziny, podczas jazdy do Padulu możemy się zachwycać widokiem gór i innych atrakcji, których jest tu bardzo dużo. Dzisiejszego dnia, gdy weszliśmy do firmy, przywitał nas jak zawsze uśmiechnięty od ucha do ucha Carlos i oznajmił nam, że jedziemy na farmę fotowoltaiczną z Pablo. Była to dla nas znakomita wiadomość, ponieważ jeszcze nie byliśmy na tym obiekcie, który znajduje się niedaleko firmy. Na farmę dotarliśmy dzięki specjalnie dostosowanemu pojazdowi, ponieważ farmy znajdują się na tutejszych wyżynach. Po wyjściu z samochodu zostaliśmy podzieleni na dwie grupy składające się z dwóch osób, jedna grupa wraz z Pablem opisywała plantacje, a druga grupa pod nadzorem Eduardo, była odpowiedzialna za sprawdzenie mocowań przewodów, które łączą ze sobą panele fotowoltaiczne. W ciągu trzech godzin wykonaliśmy zadania, a następnie wróciliśmy do hotelu. Na godzinę 15:00, całą grupą wyruszyliśmy na obiad, który jak zawsze był bardzo rozmaity i smaczny. Następna cześć dnia minęła spokojnie, ponieważ akurat dzisiaj wyjątkowo nie było zaplanowanych atrakcji w postaci zwiedzania lub wyjścia na boisko. Każdy miał czas wolny i mógł go wykorzystać jak mu się żywnie podobało, później była kolacji, która jak zawsze była na godzinę 20:00. Tak minął kolejny dzień w słonecznej Hiszpanii.
Kamil Kowalski
Dzień trzynasty
17.05.2018r.
To już czwartek, jako że jesteśmy najlepsi to budzimy się najpóźniej czyli o 10:30. Nasz dzień dzisiaj był nieco inny, ponieważ mieliśmy do zwiedzenia zakład „Renfe”, w którym mieliśmy okazje zobaczyć, jak tutaj w Hiszpanii wygląda naprawa części do pociągów od podstaw. Byliśmy także w kabinie maszynisty tutejszych pociągów. Po wszystkim mieliśmy chwilkę czasu dla siebie, bo o 15:00 był wspólny obiad. O godzinie 17:00 byliśmy umówieni z „Boskim Arturo” na zwiedzenie „Catedral de Granada”. Zwiedzaliśmy ją około 2 godzin. O godzinie 20:00 była kolacja, po której spacerowaliśmy do 23.00 po nocnej Granadzie.
Grzegorz Korbel
Dzień dwunasty
16.05.2018r.
Środa, już połowa tygodnia za nami. Jak co dzień obudziliśmy się około godziny 9:00 żeby zjeść śniadanie i przygotować się do praktyk. Po dotarciu do naszego miejsca pracy zostaliśmy jak zawsze serdecznie przywitani i zaznajomieni z naszym dzisiejszym zadaniem. Na początku musieliśmy zespawać z sobą 2 przewody światłowodowe i zabezpieczyć je, aby nie uległy uszkodzeniu a następnie umieścić je w skrzynce światłowodowej. Na końcu pozostało przetestowanie czy wszystko zostało poprawnie wykonane. Po pracy udaliśmy się do hotelu żeby trochę odpocząć a następnie pójść na obiad. Po obiedzie mieliśmy czas wolny. O 20 mieliśmy kolacje po której do godziny 23 mogliśmy pospacerować po mieście.
Bartosz Korbel
Dzień jedenasty
15.05.2018r.
Kolejny dzień w malowniczej Andaluzji rozpoczął się od standardowego studenckiego śniadania – kanapek i parówek z mikrofali. Praktyki w szkole Esada rozpocząłem o godzinie 10:00 i trwały one do wspólnego obiadu o 15:00. Po chwili odpoczynku wyruszyliśmy stromymi leśnymi ścieżkami do ogrodów przy Carmen de los Mártires, jednakże wejście było zamknięte, więc udaliśmy się do otwartej części Alhambry. Po półtorej godzinie wróciliśmy do ogrodów i wreszcie udało nam się dostać się do środka. Wnętrze zaimponowało nam pięknymi widokami na miasto wyłaniające się spośród gór. Ponadto jak przystało na ogrody, były one przesycone egzotyczną dla nas roślinnością, a także licznymi stawami i mało gościnnymi kaczkami, które widząc nas, zaczęły nam grozić i uciekać. Po powrocie z ogrodów udaliśmy się na kolację, a dzień zakończył się wieczorną grą w karty.
Kamil Wabnic
Dzień dziesiąty
14.05.2018r.
Poniedziałek? Tak, to nasz ulubiony dzień. Po miłym, pełnym atrakcji i długo wyczekiwanym weekendzie, czas wrócić do pracy. Dziś znów obudziło nas hiszpańskie słoneczko. Zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy do miejsc, w których odbywamy nasze praktyki. Niektórzy pojechali autobusem, inni poszli piechotą. Ja mam to szczęście, że droga do pracy zajmuje mi zaledwie 5 minut. O 14:00 zaczyna się sjesta. Kończymy pracę i idziemy do naszej ulubionej restauracji na przepyszny obiad. Dziś popołudnie mieliśmy wolne. Każdy mógł spędzić ten czas jak tylko chciał. Część grupy pojechała słynnym „mewajem” do centrum handlowego „Nevada”. Reszta grupy, która została w hotelu, zrobiła zakupy na nasze śniadania i odpoczywała. Ja z moimi przyjaciółkami z pokoju, udałam się na zakupy i prawie zgubiłam się w tym ogromnym centrum handlowym. O godzinie 21:00 całą grupą udaliśmy się na pyszną kolacje do pobliskiej restauracji. Po powrocie wszyscy zmęczeni poszli spać.
Dorota Górecka
Dzień dziewiąty
13.05.2018r.
W niedzielę o godzinie 8:20 wyruszyliśmy na wycieczkę do Kordoby. Po niespełna trzech godzinach byliśmy na miejscu. Aby dotrzeć do pierwszego punktu naszej wycieczki, musieliśmy przejść po moście liczącym sobie ponad 2000 lat, który przecina rzekę Gwadal Kiwir. Następnie udaliśmy się do Alkazaru, w którym podziwialiśmy piękne ogrody z sadzawkami i fontannami. Przyjrzeliśmy się również niesamowitym mozaikom przedstawiającym między innymi meduzę i cyklopa. Mogliśmy również samodzielnie zwiedzić miasto, podczas czasu wolnego. Większość z nas poszła szukać miejsca, w którym mogliśmy zasmakować lokalnej kuchni. Podjęliśmy się również próby odszukania alejki noszącej nazwę Calleja delas Flores, uważanej za najpiękniejszą w całym mieście. Głównym celem naszej podróży był największy w Europie meczet Mezquita, czyli jeden z najwspanialszych dobytków architektury muzułmańskiej. W środku, dowiedzieliśmy się, ze został on przekształcony w katedrę chrześcijańską. Wszyscy byliśmy pod wielkim wrażeniem ogromu oraz piękna tego monumentalnego miejsca. Do Granady przybyliśmy około godziny 20 i udaliśmy się na kolację. Był to męczący lecz pełen pozytywnych wrażeń dzień.
Paulina Wowra, Laura Antonowicz, Wojciech Derdak, Kamil Mazelanik
Dzień ósmy
12.05.2018r.
Budzik 9:00, szybkie smaczne śniadanie, wyjazd na krótką wycieczkę kilka przystanków dalej. Dokładnie tak u nas nie marnuje się żadna chwila tygodnia! Dziś przypadła wycieczka do Parque de las Ciencias dzielącego nas 3km od miejsca pobytu. 10:00 zbiórka na portierni, kolejno odliczone 30 osób, obliczeni się zgadzając, a wiec czas ruszać. W granadzie w tygodniu autobusy kursują co 2 minuty a w weekendy co 5 min a więc rozkład jazdy jest tutaj zbędny. Podróż nie wzrusza entuzjazmu gdyż każdego dnia podróżujemy tymi drogami lub samymi autobusami. Na świecie panuje przysłowie “ Polaki Cebulaki ”, lecz o Hiszpanach można powiedzieć dokładnie to samo. “Darmowe” wejście do Parku, kolejką o długości 0,5km, lecz na nasze szczęście dość szybko się poruszała. W miejscu nauki przebywaliśmy pełne 2h i szczerze powiedziawszy był to wystarczający czas na zwiedzenie wszystkich stanowisk. Moim zdaniem największa atrakcją był wyjazd na punkt widokowy gdyż można było podziwiać w 360 stopniach całą panoramę naszego małego miasteczka. O godz 13:00 spotkaliśmy się przy pomniku Alberta Einstain, powrót słynnym “Laczem” do Hotelu, a później już tylko udaliśmy się na obiadek do Fernando oraz na kolacje a resztę czasu przeznaczyliśmy na odpoczynek relaksacyjny.
Sebastian Emrych
Dzień siódmy
11.05.2018r.
Piątek, piąteczek, piątunio… Długo wyczekiwany przez nas dzień, początek weekendu. Po lekkim śniadaniu, ubrałem się i wyszedłem z kolegami na autobus który miał nas zawieść na miejsce praktyk. Niestety, ale niektórzy muszą mieć gorzej, aby inny mieli lepiej. My akurat jesteśmy ta grupa która ma gorzej i musimy dojeżdżać na praktyki dwoma autobusami. Sam dojazd zajmuje około godziny. Gdy już dotarliśmy na miejsce przywitał nas Eduardo. Eduardo wyjaśnił nam jak działa elektrownia słoneczna. Pomimo odczuwalnej bariery językowej, zrozumieliśmy bardzo dużo rzeczy. Następnie Eduardo pokazał nam na żywo jak wyglądają poszczególne części elektrowni. Niestety nie byliśmy jeszcze w tak owej elektrowni. Eduardo chce nas najpierw przygotować od strony teoretycznej, ale najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu wyruszymy zobaczyć ją na żywo. Po praktykach, około godziny 13:30 wróciliśmy do hotelu. Chwilę odpoczęliśmy i poszliśmy na obiad. Po obiedzie, przyszedł czas na chwilę aktywnego relaksu. O 17:30 na boisku szkoły Ave Maria, rozpoczęliśmy mecz piłki nożnej. Ale nawet Ci którzy nie przepadają za tym sportem, mogli spróbować swoich sił w grze „ziemniak”. Około godziny 19:00 wróciliśmy do hotelu na szybki prysznic, po czym udaliśmy się na kolacje. Po kolacji mieliśmy czas wolny, niektórzy woleli go spędzić w zaciszu swojego pokoju hotelowego, niektórzy zaś udali się na spacer po mieście…
Paweł Dziedzioch
Dzień szósty
10.05.2018r.
Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy zrobionym przez siebie śniadaniem. O 9:00 wyruszyliśmy na praktyki. Po powrocie do hotelu o godzinie 15.00 poszliśmy na obiad. Po obiedzie spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem Arturo, by zwiedzać dzielnice domów-jaskiń Sacromonte. Położona jest ona we wschodniej części Grenady, dokładnie naprzeciwko Alhambry. Dawniej zamieszkiwali tu Cyganie. Las cuevas (jaskinie) to tradycyjne miejsca, które były mieszkaniami wyrzutków i marginesu społecznego, żyjących poza kontrolą. Po powrocie udaliśmy się na kolacje do restauracji.
Oktawian Dydek
Dzień piąty
09.05.2018r.
Rano w okolicach godziny 9:00 obudziło mnie przyjemne słońce Hiszpanii. Ubrałem się, zjadłem delikatne śniadanie, po czym wyruszyłem wraz z kolegą na praktyki. Nasz przystanek oddalony jest 8 minut drogi od naszego hotelu. Cała podróż do miejsca pracy zajmuje nam mniej więcej 25 minut. W pracy przywitano nas jak zwykle bardzo serdecznie. Pomimo tego, że po angielsku mówią tylko dwie z ośmiu osób, to potrafimy się jakoś dogadać. Tego dnia uczyliśmy się spawać kabe światłowodowe. Po przeczytaniu instrukcji i obejrzeniu filmiku instruktażowego, urządzenia zabraliśmy się do pracy. Szło nam całkiem nieźle. Po pracy wróciliśmy do hotelu, gdzie po godzinie poszliby na obiad. Na ogół jemy tam około 30 minut. Po obiedzie zwykle idziemy na miasto w celu kupienia jakiś przekąsek na wieczór, czy po prostu na spacer. Tego dnia mieliśmy w planie wycieczkę w góry, lecz niestety nie udało się jej zrealizować, ponieważ zastała nas burza z deszczem. Zamiast wycieczki siedzieliśmy u siebie w pokojach i sami organizowaliśmy sobie czas, a wycieczka została przeniesiona na następny dzień.
Wojciech Derdak
Dzień czwarty
08.05.2018r.
We wtorek, oficjalnie rozpoczęliśmy nasze praktyki. W godzinach porannych wszyscy w mniejszych lub większych grupach udali się do swoich zakładów pracy. Niektórzy z nas musieli przebyć dość długą drogę, ale są też osoby, którym wystarczyło kilkanaście minut spaceru, aby dotrzeć na praktyki. Po dotarciu na miejsce zostały nam rozdzielone poszczególne prace i zadania. Pomimo początkowych barier językowych, ostatecznie udało się dogadać i wszyscy wiedzieli co mają robić. Po kilku godzinach pracy nadszedł czas, aby wrócić do hotelu i poczekać na obiad. W tym czasie mogliśmy chwilę odpocząć. A przynajmniej ci, którzy skończyli praktyki przed godziną 15:00. Pomimo tego, że rano przywitało nas zachmurzone niebo, to po południu już mogliśmy poczuć ciepło promieni słońca. Po 15:00 wyszliśmy na obiad, niestety pogoda nie była już taka ładna i zaczął padać deszcz, przez co trochę zmokliśmy. Dziś po obiedzie nie mieliśmy żadnej wycieczki, dlatego mieliśmy czas wolny i każdy mógł zająć się czym chciał. Niektórzy wybrali się na zakupy, inni poszli pochodzić po mieście albo po prostu odpoczywali w pokojach. O 19:30 poszliśmy zjeść kolację, a po kolacji znów mieliśmy czas dla siebie. I tak właśnie minął nasz kolejny dzień w pięknej Granadzie.
Patrycja Cyrulik
Dzień trzeci
07.05.2018r.
Dzisiejszy piękny dzień rozpoczęliśmy dobrym śniadaniem oraz pięknym wpadającym słońcem przez nasze okna. Był to pierwszy dzień w naszych pracach. O godzinie 9:30 spotkaliśmy się wszyscy, żeby dowiedzieć się na którą godzinę zaczynamy praktyki. Po praktykach poszliśmy jak co dzień na obiad do bufetu „Al Hambre”. Następnie po znakomitym obiedzie wyruszyliśmy na niedługą wycieczkę. Niestety na początku wycieczki dowiedzieliśmy się, że nasz przewodnik Arturo nie stawił się, ponieważ musiał zawieźć chorą ciocię do szpitala. Mimo to postanowiliśmy iść sami. Zwiedziliśmy „Mirador de San Nicolás” oraz „Mirador de San Cristóbal”. Z obu tych miejsc były piękne widoki, pierwszy raz z wysokości mogliśmy ujrzeć panoramę Granady. Udało nam się jeszcze zobaczyć kompleks pałacowy „Alhambra”. Dzień skończyliśmy pyszną kolacją po której udaliśmy się do hotelu na odpoczynek.
Kewin Burak
Dzień drugi
06.05.2018r.
Pierwszego dnia po przyjeździe do granady o godzinie 11:00, zaraz po zbiórce wraz z elektrykami, kolejarzami, elektronikami, grafikami komputerowymi i mechanikami wyruszyliśmy na wycieczkę po mieście, naszym przewodnikiem został „Boski Arturo”. Bardzo dobrze władał językiem angielskim, dzięki czemu rozmowa z nim nie sprawiała większej trudności. Potrafił także w nieznacznym stopniu używać języka polskiego. Podczas spaceru po mieście podziwialiśmy architekturę. Najciekawsza była katedra Najświętszej Maryi Panny od Wcielenia, wybudowana w 1704 roku stylem gotyckim. Obchodząc katedrę dookoła, zwiedziliśmy kilka mniejszych zabytków. Od naszego przewodnika dowiedzieliśmy się o Izabeli I Katolickiej i jej mężu Ferdynandzie Katolickim, przez ślub który zawarli powstało nowożytne państwo Hiszpanii. Po wycieczce udaliśmy się do restauracji, w której oficjalnie rozpoczęliśmy nasz pobyt w Granadzie.
Dawid Boguszewski
Dzień pierwszy
05.05.2018r.
W sobotę wyruszyliśmy na miesięczne praktyki do Granady. O godzinie 1:00 w nocy wyjechaliśmy do Warszawy. Kiedy dotarliśmy do Warszawy odprawiliśmy się i czekaliśmy na samolot do Malagi. Pomimo godzinnego opóźnienia, zmęczeni lecz szczęśliwi dotarliśmy na miejsce. Z lotniska udaliśmy się na plażę aby przywitać się z Hiszpańskim morzem. Następnie z Malagi pojechaliśmy do Granady, tam zjedliśmy kolację i poszliśmy spać kończąc pierwszy dzień naszego pobytu w Hiszpanii. Jesteśmy pod wrażeniem tego jakże pięknego miejsca i cieszymy się, że możemy tu spędzić cały miesiąc.
Laura Antonowicz